Pocztówka z najniebezpieczniejszego miasta świata

Jest 15 lutego 1493. 41-letni Christopher Columbus wyleguje się na pokładzie Niña, małego portugalskiego żaglowca, przecinającego Ocean Atlantycki.

Na kolanach spoczywa list, skierowany do monarchii hiszpańskiej, z wyszczególnieniem ustaleń pierwszej podróży do Nowego Świata.

"Jeśli chodzi o potwory, nie znalazłem ich śladu, z wyjątkiem miejsca na drugiej wyspie, gdy wchodzimy do Indii zamieszkałych przez lud uważany na wszystkich wyspach za najbardziej okrutnych, którzy jedzą ludzkie mięso". czyta. "Posiadają wiele kajaków, którymi pokonują wszystkie inne wyspy, kradną i chwytają wszystko, co mogą.”

Chociaż ta stosunkowo przerażająca wypowiedź była stosunkowo niewielką uwagą w długim, chaotycznym piśmie, zwróciła uwagę na postrzeganie Nowego Świata przez europejską opinię publiczną, tworząc długotrwałe piętno; Ameryka była miejscem do zbadania, ale też się obawiała.

Ponad 500 lat później ma miejsce niezwykle podobny scenariusz, napędzany tym razem przez ekran i klawiaturę, a nie pióro i atrament.

"Stolica morderstw świata"

San Pedro Sula, drugie miasto Hondurasu, ma wątpliwą różnicę: "Kapitał morderstwa świata".

Według Rady obywatelskiej ds. Bezpieczeństwa publicznego i wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, meksykańskiej organizacji pozarządowej, w 2014 r. W San Pedro Sula było 1317 zabójstw - ponad dwa razy więcej niż w Wielkiej Brytanii. Około trzech osób dziennie ginie w mieście, co przy populacji wynoszącej zaledwie 769,025, jest równoznaczne z najwyższą stopą zabójstw poza strefą działań wojennych.

Stymulowane przez uderzające statystyki, światowe media wykorzystały miasto jako źródło historii o szokującej wartości. Ogromna większość z nich przedstawia San Pedro jako jednowymiarową dystopię, gdzie każdy obywatel jest agresywnym gangsterem.

Podobnie, proste wyszukiwanie obrazów w Google dla San Pedro Sula zwraca mnóstwo krewnych ciał i ciężkich karabinów. Obrazy są przerażające i sprawią, że nawet najbardziej nierozważny podróżnik rozważy zmianę trasy.

Choć statystyki nie mogą być kwestionowane, czy narracje gazet opowiadają całą historię? Zdecydowałem, że jedynym sposobem, aby się przekonać, jest wizyta osobista.

Minivan sapie, gdy jąkamy się po ulicach San Pedro Sula. W piątkowe popołudnie jest duszno, a stragany z jedzeniem i otwarte restauracje tętnią życiem. W zakurzonym kącie stary człowiek sprzedaje kolorowe balony z helem przelatującym rodzinom.

Przejeżdżając zatłoczonymi drogami, z miasta emanuje dickensowski urok, a jego nieistniejąca już linia kolejowa biegnie przez centrum. Po jednej stronie masz zamurowane rezydencje należące do właścicieli fabryki, a po drugiej, dosłownie po niewłaściwej stronie torów, masz robotników w ciasnych wysokich budynkach. Na przedmieściach leżą zubożałe przedmieścia, a za nimi bujne góry otaczające miasto.

Zorganizowanie wycieczki po mieście okazało się trudne, z moimi prośbami, które zwykle wywołują zmętniałe spojrzenia. W końcu udaje mi się znaleźć kogoś, kto chce mnie zabrać, mówiącego po prostej, biura podróży o imieniu Jalile.

Silnik minivana wyłącza się, gdy Jalile i ja wychodzimy na osłonięty bazar w centrum miasta.

"Więc to jest nasz rynek turystyczny", mówi Jalile w zamyśleniu. "Lepiej zabierz wszystko ze sobą."

Pomimo etykiety Jalile'a na temat "rynku turystycznego" nie widzę wielu innych odwiedzających, którzy przyglądali się rozległym straganom z drobnymi bibelotami i wypiekami. To, co widzę, oprócz wielu drewnianych ozdób, to policja z automatycznymi karabinami. Patrolują wąskie przejścia i opierają się o ściany, zaciągając się długimi papierosami.

Kiedy wracamy do pojazdu, wypytam Jalile'a o ciężką obecność policji.

"Są wszędzie" - mówi. "To takie smutne."

Nastąpiła przejmująca cisza, która wydaje się zagłuszać dźwięk silnika minivana przez kilka sekund.

"Niestety," zaczyna ponownie miękkim głosem, "jesteśmy drogą dla wielu ruchu narkotyków.

"Wiele leków pochodzących z Kolumbii i udających się do Stanów Zjednoczonych przechodzi przez Honduras. Narkotyki i gangi stanowią tu problem. "

Po raz pierwszy wzbudziła się opinia o sławnej reputacji miasta. Jest przepraszający ton słów Jalile'a, graniczących z zażenowaniem. Szybko odgarnia go, lekko potrząsając głową.

"Na szczęście nie słyszysz wielu złych rzeczy wśród mieszkańców [w centrum miasta], ale policja musi być tam na wszelki wypadek", mówi uspokajająco.

Pragnąc wrócić na wycieczkę, Jalile entuzjastycznie wymienia kilka miejsc, które możemy zobaczyć dalej, w tym Muzeum Antropologii i katedrę miasta. Kiedy pytam, czy moglibyśmy odwiedzić niektóre z kontrolowanych przez gang przedmieść, ona jest zaskoczona, ale ostatecznie zgadza się.

"Kiedy pada deszcz, te domy najbliższe dna zmywają"

W mieście jest kilka niesławnych dzielnic, z których większość Jalile odmawia odwiedzenia.

Jednym z takich przedmieść jest Chamelecón, który zyskał światową uwagę w 2004 r. Po tym, jak członkowie gangu zamordowali 28 osób jako protest przeciwko proponowanemu przywróceniu kary śmierci w Hondurasie.

Po łagodnym tyłku i czwartym, Jalile zgadza się pokazać mi dwie odległe dzielnice.Pierwszym z nich jest Rio Blanco, rozległa dzielnica nędzy, tak przepełniona, że ​​metalowe konstrukcje spływają ze wzgórza w suche koryto rzeki.

"Gdy nadchodzi deszcz, te domy najbliższe dna zmywają", mówi Jalile, patrząc z przeciwnej strony rzeki.

Chociaż ta okolica nie jest uważana za szczególnie agresywną, przypomina, że ​​Honduras pozostaje jednym z najbiedniejszych krajów na półkuli zachodniej, a wskaźnik ubóstwa w roku 2013 wynosi 64%.

Następnie ruszamy do Rivera Hernandez. Ta dzielnica na przedmieściach trafiła na pierwsze strony gazet w 2014 r., Kiedy miejscowi gangsterzy zostali schwytani za pomocą broni, która w ciągu ostatnich dwóch lat wiązała się z 60% zabójstw w mieście. Przywódcy gangów podobno zaoferowali policji wojskowej sześć milionów lempirów (około 176,200 £), aby uwolnić aresztowanych mężczyzn. Pozostają w więzieniu.

Robimy ostry w lewo z zatłoczonej głównej drogi i głośno jąkamy wzdłuż drogi gruntowej. Mijamy duże boisko sportowe, w którym dwa rdzewiejące cele futbolowe stoją niezgrabnie z podartymi sieciami, zanim domy dławią się wokół nas, a uliczka zwęża. Jalile głośno połyka jej nerwy.

Ulice są ciche. Właściciele sklepów siedzą na plastikowych krzesłach i palą papierosy, a kupujący ignorują ich nieprzyjemne towary. Mijamy park dla dzieci ze zjeżdżalniami i huśtawkami, otoczone wysokim metalowym ogrodzeniem. Uzbrojony policjant stoi przy bramie. Zauważam znak obok niego, który podaje czas otwarcia parku publicznego.

Słońce zaczyna zanurzać się pod górami i chociaż nie czuję się zbytnio zaniepokojona, odetchnęłam z ulgą, że autobus nie zatrzymuje się, gdy cicho ślizgamy się po ulicach.

Słońce już dawno zginęło, a bogaty, hedonistyczny tłum San Pedra Suli, już w piątek wieczorem, obowiązuje.

Stoję cicho w kolejce, która wije się przez trawnik i do wejścia do domu-baru w jednej z bardziej zamożnych dzielnic San Pedro Sula. Klienci są ubrani w ostre garnitury z otwartymi kołnierzykami koszuli i wypolerowanymi butami. Dudniąca linia basu odbija się od nieruchomości.

Obok mnie jest minister turystyki San Pedro Sula, Gerardo. Kiedy poprosiłem o nieoficjalną rozmowę z nim w celu omówienia miasta, nie wyobrażałem sobie, że będę krzyczał na moje pytania dotyczące muzyki house.

Dochodzimy do przodu w kolejce. Strażnik stoi za stolikiem, przeszukując worki ludzi, podczas gdy inne leżanki na krześle głaszczeją pistolet.

Po przeszukaniu wykonujemy wykrywacze metalu i wchodzimy do ruchliwego baru. Stawiam stolik z dala od głośników, blisko ściany z jaskrawą tapetą w kwieciste wzory, a Gerardo dostaje drinki.

"Nie próbujemy ukryć czegoś"

Wraca z butelką ciemnego napoju alkoholowego, w którym na etykiecie widnieje figlarna blondynka i zajmuje miejsce. Pobudzony atmosferą i nafaszerowany otoczeniem, wpadam prosto w moje pytania, pytając go szczerze, czy zły przedstawiciel miasta jest usprawiedliwiony?

"Mamy pewne wady" - ripostuje. "Kostnica w San Pedro Sula przyjmuje ciała z trzech różnych pobliskich miast - dlatego odsetek [morderstw] jest tak wysoki.

"Gdyby ta statystyka została zabrana i tylko policzono [zmarłego] miasta, znaleźlibyśmy się na miejscu 32 [na liście wskaźników zabójstw]."

W głosie Gerarda jest obronna wigor. Bierze długi łyk, a następnie pługi.

"Nie próbujemy niczego ukrywać", mówi, podnosząc ręce. "To [przestępstwo gangów] nie ma nic wspólnego z normalnym życiem w San Pedro. Chodzi raczej o to, że gazety są bardzo, bardzo chętne do pokazania makabrycznych informacji, żeby sprzedać więcej gazet. "

Muzyka dochodzi głośno, a parkiet wypełnia się, gdy nadchodzi północ. Gdy butelka na naszym stoliku opróżnia się, pytam Gerarda o jego plany ponownego uruchomienia miasta jako miejsca docelowego, które na tym etapie wydaje się ambitne.

"Za długo trwało nam mówienie światu i mediom," hej, które posuwa się za daleko ", ale teraz mamy podmioty, takie jak artyści i ruchy obywatelskie łączące się z nami, aby pokazać światu inną rzeczywistość naszego miasta" - mówi Gerardo , nalewając sobie drinka.

"Po prostu wyobraź sobie, jak wielka jest historia sukcesu" Najbardziej niebezpiecznego miasta świata ", aby faktycznie zmienić się w ten sposób." Mówi, że tonie ostatni napój.

W każdym razie historia San Pedro Sula pokazuje, jak niewiele zmieniło się ludzi w ciągu ostatnich 500 lat.

Ludzie wciąż budzą przerażenie, niezależnie od tego, czy są to opowieści o kanibalistycznych plemionach, czy o krwawych morderstwach gangów. Ale takie raporty poświęcają prawdę na ołtarzu sensacji i pozostawiają czytelnika niedoinformowanym.

Tak, San Pedro zmaga się z przestępczością i narkotykami, ale jeśli nie aktywnie poszukujesz zagrożenia, miasto nie jest miejscem docelowym, w którym jest malowane. W rzeczywistości, jeśli w ogóle, jest nieco nudny.

I choć to nie może być tak podniecająca historia, to jest prawda.


POTRZEBUJĘ WIEDZIEĆ

Jak tam dotrzeć
United Airlines lecą do San Pedro Sula (przez Houston, Texas) z miejsc w całej Europie, w tym do Londynu (opłata: 628 £ w jedną stronę). Położenie geograficzne San Pedro Sula sprawia, że ​​jest to świetna trampolina do odkrywania Hondurasu i innych krajów Ameryki Środkowej, z bezpośrednimi połączeniami do Panamy, Belize, Gwatemali i Kostaryki, a także wielu innych.

Gdzie się zatrzymać
Hotel Copantl i Centrum Kongresowe (tel: +504 2561 8900; www.copantl.com) znajduje się w centrum San Pedro Sula z dobrymi połączeniami drogowymi na lotnisko.Hotel oferuje przestronne, nowoczesne pokoje (z bezpłatnym internetem bezprzewodowym), a odkryty basen i restauracja należą do licznych udogodnień na miejscu (od 107 USD za pokój, za noc).

Więcej informacji
www.honduras.travel/en
www.hondurasturismo.com

Cieszyło się to? Wtedy możesz polubić to:

10 najbardziej niebezpiecznych miast wartych odwiedzenia


Wyraź Swoją Opinię